Przegląd
Ułożone według zadania, a nie według nazwy. Bo pytanie brzmi „co chcę teraz zrobić”, a dopiero potem „czym”.
Poniżej narzędzia, po które sięgam sam i które podsuwam uczniom. Każde ma jedno konkretne zadanie. Sięganie po wszystkie naraz jest najszybszą drogą do tego, żeby nie zagrać niczego — więc obok każdej grupy piszę, na którym etapie naprawdę się przydaje.
Zadanie 01
Etap: pierwsze dni z nowym utworem. To ten moment, w którym trzydzieści lat temu kończyła się droga dla większości chętnych.
Największy zbiór chwytów i tabulatur, tworzony przez użytkowników z całego świata. Kilka wersji jednego utworu obok siebie — porównanie ich zajmuje minutę i od razu widać, która jest sensowna. Podstawowa wersja darmowa.
Wgrywasz nagranie albo wklejasz link, a program sam rozpoznaje akordy i układa je na osi czasu. Wynik bywa przybliżony i warto go sprawdzić uchem — ale jako punkt startu dla utworu, którego nikt jeszcze nie opracował, jest bezcenny.
Tabulatury, które grają razem z Tobą: kursor idzie po nutach, tempo można zwolnić, a partie poszczególnych instrumentów wyciszyć osobno. Bardzo dobre dla gitary, basu i perkusji.
Nuty publikowane przez użytkowników, z odtwarzaniem i transpozycją do innej tonacji. Program do pisania nut jest darmowy; dostęp do całej biblioteki płatny.
Biblioteka nut w domenie publicznej — cała muzyka klasyczna, do której prawa już wygasły, w oryginalnych wydaniach. Darmowa.
Pokazuje, z jakich następstw akordów zbudowane są znane utwory i które następstwa powtarzają się najczęściej. Świetne, gdy chcesz zrozumieć, dlaczego cztery akordy wystarczają do tylu piosenek.
Zadanie 02
Etap: gdy słyszysz, że coś się dzieje, ale nie wiesz co. To narzędzia, które pojawiły się dopiero w ostatnich latach i zmieniły najwięcej.
Rozdziela gotowe nagranie na osobne ścieżki: wokal, perkusja, bas, reszta. Możesz wyciszyć gitarę i usłyszeć wyłącznie to, co gra lewa ręka pianisty — albo wyciszyć wokal i zaśpiewać samemu. Zwalnia tempo, zachowując tonację, i transponuje. Kilka utworów miesięcznie darmowo, dalej abonament.
To samo zadanie w modelu „płacisz za minuty”, zamiast abonamentu. Wygodne, jeśli rozdzielasz kilka nagrań rocznie.
Łączy nagranie z zapisem nutowym: widzisz nuty, słyszysz oryginał, zapętlasz zaznaczony fragment i zwalniasz go, ile chcesz. Najbliżej tego, jak wygląda ćwiczenie z nauczycielem, tyle że o drugiej w nocy.
Poza samymi nagraniami: wbudowane zwalnianie do 0,5 i 0,25 prędkości z zachowaniem wysokości dźwięku oraz skróty klawiszowe do cofania o pięć sekund. Dla wielu utworów wystarcza to w zupełności.
Zadanie 03
Etap: cały czas, od pierwszego tygodnia. To dwie umiejętności, które najczęściej nazywa się „talentem”, a które po prostu się trenuje.
Wpisujesz „metronom” i dostajesz działający metronom w oknie przeglądarki. Trzydzieści lat temu było to urządzenie z wahadłem, po które trzeba było pojechać do sklepu muzycznego.
Trening słuchu w przeglądarce: rozpoznawanie interwałów, akordów i następstw. Dziesięć minut dziennie przez miesiąc robi różnicę, którą słychać. Darmowe.
Krótkie lekcje teorii i ćwiczenia sprawdzające — nuty, tonacje, interwały, akordy. Można wejść po jedno zagadnienie i wyjść. Darmowe.
Obszerniejszy zestaw ćwiczeń słuchowych i harmonicznych, w tym dyktanda melodyczne. Przydaje się, gdy Toned Ear zaczyna być za łatwe.
Interaktywny kurs w przeglądarce: rytm, melodia, akordy, budowa utworu — wszystko klikasz i od razu słyszysz. Jedno z najlepszych darmowych wprowadzeń do tego, jak muzyka jest poskładana.
Zadanie 04
Etap: od drugiego tygodnia. Najbardziej niedoceniane narzędzie ze wszystkich — i jedyne, które masz już w kieszeni.
Nagranie własnej gry słucha się zupełnie inaczej niż jej gra. Słychać wtedy to, czego w trakcie grania ucho nie zdąży zauważyć: zwolnienia przed trudnym miejscem, zbyt głośną lewą rękę, urwane końcówki fraz. Kosztuje zero.
Studio nagraniowe w przeglądarce: nagrywasz kolejne ścieżki jedna na drugą, dokładasz podkład, wysyłasz komuś link. Darmowe. Dobre także wtedy, gdy chcesz zagrać z kimś, kto mieszka w innym mieście.
Zadanie 05
Etap: pierwsze tygodnie, gdy przydaje się gotowa kolejność. Warto wiedzieć, co potrafią, a na co trzeba innego narzędzia.
Aplikacje słuchają, co grasz, i od razu mówią, czy dźwięk był właściwy. Bardzo dobrze utrzymują regularność w pierwszych tygodniach i porządkują repertuar. Ich ocena dotyczy wysokości i czasu dźwięku — o ułożeniu ręki, oddechu i o tym, dlaczego dany fragment brzmi sztywno, powie człowiek. Wszystkie mają wersje próbne i abonament.
Wąska specjalizacja: instrumenty strunowe muzyki amerykańskiej (banjo, mandolina, gitara). Pokazuje ten sam utwór w kilku stopniach trudności, więc widać drogę od wersji uproszczonej do pełnej.
Na koniec
Narzędzia rozwiązują problem dostępu. Zostaje problem kolejności: które z nich włączyć dzisiaj, a które za trzy miesiące. Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz do zrobienia po przeczytaniu tej strony, to wybrać z niej dokładnie dwa narzędzia i odłożyć resztę.