Książka

Muzyka, która karmi. Od jednej piosenki.

O muzykowaniu, którego każdy może się nauczyć, i o ośmiu latach z muzyką w klinikach onkologii dziecięcej i w hospicjach, spisanych od środka.

Pytam o książkę

Książka jest w ostatniej lekturze autora. Jeśli chcesz wiadomość w sprawie książki, zostaw adres w formularzu „Pytam o książkę”.

Okładka książki „Muzyka, która karmi” Michała Dreznera: autor siedzi na jasnej sofie, w rogu klawiatura pianina
ok. 200
stron w formacie A5
53
rozdziały w czterech częściach

Skąd ta książka

Książka powstała z zapisków robionych po drodze: w szpitalnych korytarzach, w samochodzie po całym dniu grania, w garderobie przed koncertem, złożonych z czasem w jedną, uporządkowaną całość.

To dwie historie w jednej. Pierwsza mówi, że granie jest umiejętnością do nauczenia się, nie darem, który się ma albo którego się nie ma. Druga opisuje, co się dzieje, gdy tę umiejętność wnosi się do sali chorego.

  • AutorMichał Drezner
  • Wydaniepierwsze, 2026
  • Objętośćok. 200 stron, 4 części, 53 rozdziały i dodatki
  • Formate-book PDF (A5); wersja drukowana w przygotowaniu
  • WydawcaNutka Wsparcia

Zobacz spis treści

Trzy wątki, jedna książka

Rozdziały o nauce grania splatają się z dziennikiem z placówek i z historią samego projektu.

Wątek pierwszy

Umiejętność, nie talent

Skąd wzięło się przekonanie, że do grania trzeba mieć słuch, i dlaczego pierwsza piosenka jest ważniejsza niż teoria. Rozdziały o pierwszym instrumencie, pięciu minutach dziennie i akordach.

Wątek drugi

Dziennik przewodnika

Notatki z klinik i hospicjów: rozmowy przy łóżku, granie na korytarzu, dni, w których nic się nie udawało, i te, po których wracało się inaczej.

Wątek trzeci

Zwrot

Skąd bierze się oczekiwanie, że pomagać trzeba bez pieniędzy, dlaczego projekt musiał się zmienić, co znaczy „dyplomowany albo życzliwy” i jak wygląda praca, gdy zamiast szyldu zostaje imię i nazwisko.

Trzy osoby, które sięgają po tę książkę

Dorosły, który chce w końcu zagrać

Słucha muzyki od lat i nosi w sobie zdanie „nie mam słuchu” albo „za stary na to”. Część pierwsza rozbiera te zdania na części i pokazuje, od czego naprawdę zaczyna się granie.

Rodzic

Chce, żeby muzyka wróciła do domu, ale sam nie gra. Rozdziały o domu, w którym grano, o pierwszym instrumencie i o jednej piosence dotyczą dziecka i dorosłego w tym samym stopniu.

Osoba pracująca z ludźmi

Nauczyciel, wolontariusz, personel placówki. Części druga i trzecia to dziennik z klinik i hospicjów spisany na gorąco, a część czwarta opowiada, co w tej pracy kosztowało i jak zmienił się jej model.

Rozdział 2. Umiejętność, nie talent

Cały rozdział, w brzmieniu z książki.

„Nie mam słuchu”

Gdyby zebrać wszystkie zdania, którymi dorośli ludzie tłumaczą, dlaczego nie grają i nie śpiewają, powstałby krótki, ale potężny katalog: „nie mam słuchu”, „nie mam talentu”, „jestem za stary”, „próbowałem, nie wyszło”, „pani w szkole powiedziała, że mam tylko otwierać usta”. To zdania-więzienia. Wypowiadane przez całe życie, stają się prawdą, której nikt już nie sprawdza.

Czytaj dalej

Chcę powiedzieć jasno, z całą odpowiedzialnością człowieka, który uczył setki dorosłych „bez talentu”: talent muzyczny w tym potocznym sensie to błędne przekonanie, nie fakt. Umiejętność grania i śpiewania to nie dar, z którym się rodzimy lub nie. To wiedza i pamięć mięśniowa, czyli coś, czego się nabywa, stopniowo, jak jazdy na rowerze czy pływania.

Nie jest to tylko moje przekonanie. Specjaliści od edukacji muzycznej mówią wprost, że wszystkie dzieci są z natury umuzykalnione: od urodzenia sprawia im przyjemność śpiewanie, taniec i wystukiwanie rytmu.

Steven M. Demorest, profesor edukacji muzycznej z Bienen School of Music na Northwestern University, w eseju „Stop obsessing over talent, everyone can sing” dla „The Conversation” (16 marca 2017) ostrzega: „Mówimy o ważnej formie ludzkiej ekspresji, którą wiele osób może omijać, ponieważ błędnie wierzą, że nie mają muzycznego talentu”. I dodaje: „Ta decyzja zdaje się zakorzeniona w naszym mylnym przekonaniu, że zdolność muzyczna jest talentem, a nie umiejętnością”. Idea „talentu” dzieli ludzi na tych „muzykalnych” i „niemuzykalnych”, a ta druga grupa po prostu przestaje próbować.

Słuch nie jest wadą, tylko zranieniem

Przez lata zadawałem sobie pytanie, czy istnieją ludzie naprawdę „bez słuchu”. Po pracy z setkami osób i po prostych testach, które każdemu mogę pokazać na żywo, mam coraz mocniejsze przekonanie: nie spotkałem nikogo, kto nie miałby słuchu muzycznego (wyjątkiem jest amuzja wrodzona, szacowana na ok. 1 do 2% populacji; niemniej nawet osoby z amuzją często czerpią radość z muzyki). Spotykałem za to mnóstwo ludzi, którym ktoś kiedyś to wmówił.

„Nie mam słuchu” to rzadko opis ciała. Znacznie częściej jest śladem po zranieniu: po nauczycielu, krewnym albo koledze z klasy, który rzucił niefrasobliwe zdanie, a ono utkwiło na lata. To trochę tak, jakby powiedzieć komuś, że „gorzej chodzi”, z tą różnicą, że ucząc się chodzić, nikt nam nie powiedział, że się do tego nie nadajemy. A skoro tę blokadę założył ktoś z zewnątrz, da się ją zdjąć. Najczęściej nie słowem, tylko jednym prostym doświadczeniem przy instrumencie, po którym człowiek sam słyszy, że trafia.

Co naprawdę dzieje się, gdy się uczymy

Kiedy uczysz się utworu, w Twoim mózgu zachodzą konkretne, zbadane zmiany. Naukowcy z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN w Warszawie (Olszewska i in., „Journal of Neuroscience Research” 2024, DOI: 10.1002/jnr.25312) przez 26 tygodni obserwowali rezonansem magnetycznym 24 początkujące osoby uczące się gry na keyboardzie i zobaczyli, jak aktywność kory ruchowej podczas grania stopniowo maleje, bo mózg uczy się wykonywać te same ruchy mniejszym nakładem, czyli optymalizuje pracę. To, co na początku wymaga ogromnego wysiłku i skupienia, z czasem staje się automatyczne. Tak właśnie działa pamięć mięśniowa: Twoje palce „zapamiętują” drogę, a Ty przestajesz musieć o niej myśleć.

To dobra wiadomość, bo oznacza, że bariera wejścia jest znacznie niższa, niż myślisz. Nie potrzebujesz cudu. Potrzebujesz powtórzeń, mądrze rozłożonych w czasie i, co najważniejsze, przyjemnych na tyle, byś chciał do nich wracać.

„Jestem za stary”

To osobny mit, który chcę rozbroić od razu, bo zatruwa życie wielu pięknym ludziom. Nie jesteś za stary. Na muzykowanie jest dobry moment w każdym wieku.

Dr Jennifer MacRitchie z University of Sheffield prowadziła 12-miesięczne badanie online z udziałem 68 starszych osób, które wcześniej nie grały na żadnym instrumencie. Uczestnicy uczyli się gry na klawiszach, a badacze porównali dwa sposoby muzykowania: odtwarzanie gotowych melodii oraz improwizację. Oba okazały się korzystne dla mózgu, ale to właśnie improwizacja, tworzenie własnych melodii, przynosiła wyraźniejszą poprawę w zakresie percepcji muzycznej oraz umiejętności wzrokowo-ruchowych. Jak zauważa dr MacRitchie, improwizacja nie wymaga zapamiętywania dokładnych sekwencji, dzięki czemu bywa dobrą formą ekspresji także dla osób, które mają trudności z pamięcią.

Pomyśl o tym. Ten sam fakt, którym straszono Cię całe życie („w Twoim wieku to już się nie nauczysz”), okazuje się odwrócony do góry nogami: właśnie w Twoim wieku nauka muzyki jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie możesz zrobić dla swojego mózgu.

Czytaj, odłóż i graj

W mojej pracy posługuję się prostą zasadą, którą nazywam „czytaj, odłóż i graj”. Nie zaczynamy od teorii, od gam, od „szkoły”. Zaczynamy od piosenki, którą uwielbiasz. Bierzemy ją, rozbieramy na czynniki proste, uczymy się jej fragment po fragmencie i grasz ją. Naprawdę grasz, od pierwszych zajęć. Teoria przychodzi później, wtedy, gdy zaczyna być potrzebna, gdy już masz w rękach radość i pierwszy sukces.

To odwrócenie tradycyjnej kolejności. Tradycyjnie najpierw przez miesiące „budujemy podstawy”, a piosenka, dla której ktoś w ogóle przyszedł, czeka gdzieś na horyzoncie jak nagroda po latach trudu. U mnie piosenka jest na początku. Bo to ona jest paliwem.

Ćwiczenie. Wypisz trzy utwory, które chciałbyś umieć zagrać lub zaśpiewać: nie „wypada”, tylko naprawdę chciałbyś. Nie oceniaj, czy są „za trudne”. To Twoja lista marzeń, nie lista zadań. Zachowaj ją.

Pytam o książkę

Tak uczę w programie →

Cztery części i dodatki

Na wierzchu części, pod spodem pełna lista.

Iczęść

Muzyka, która karmi

21 rozdziałów o tym, jak zacząć grać dorosłym życiem: dom, w którym grano, pierwszy instrument, licencja na granie, muzyka a więzi, ognisko, muzyka przez całe życie i jedna piosenka na start.

IIczęść

Dziennik Przewodnika

12 rozdziałów z notatek spisywanych na gorąco w placówkach: o obowiązkach, które przychodzą z możliwościami, o etyce, która kosztuje, i o zapisywaniu codziennie.

IIIczęść

Flauta i wiatr

9 rozdziałów z ósmego roku: okres, w którym zapał opadł, dyrygent zamiast człowieka-orkiestry, domknięte koło i przekazanie mikrofonu dalej.

IVczęść

Zwrot

11 rozdziałów spisanych z taśmy: pytania o pieniądze w pracy z ludźmi, „dyplomowany albo życzliwy” i droga od szyldu do własnego nazwiska.

Cały spis treści książki

Część pierwsza. Muzyka, która karmi

Wprowadzenie. Muzyka należy do każdego

  1. Dom, w którym grano
  2. Umiejętność, nie talent
  3. Pierwszy instrument: przewodnik dla nieprzekonanych
  4. Granie ma być karmiące
  5. Pięć minut, które grają cały dzień
  6. Licencja na granie
  7. Nuty, akordy i mit tajemnej wiedzy
  8. Muzyka tworzy więzi
  9. Przy ognisku: najstarsza scena świata
  10. Co muzyka robi z naszym ciałem i umysłem
  11. Relacja mistrz i uczeń
  12. Słuchanie całym sobą
  13. Doświadczenie, które wszystko zmieniło
  14. Śpiew, taniec i odwaga, także dla mężczyzn
  15. Czego nauczył mnie wiatr
  16. Muzyka jako język porozumienia
  17. Jedna życzliwa osoba
  18. Muzyka przez całe życie: dzieci, dorośli, seniorzy
  19. Dieta życiowa: czym karmimy umysł
  20. Podaruj muzykę
  21. Zacznij od jednej piosenki

Zakończenie części pierwszej. Otwórz instrument

Część druga. Dziennik Przewodnika: zapiski, które karmiły mnie

Wprowadzenie. Notatki z kieszeni

  1. Robimy to, czego nikt inny nie chce zrobić
  2. Muzyczna Garderoba: szafa, która gra
  3. Mając moc, masz obowiązki
  4. Konia można doprowadzić do rzeki
  5. W życiu masz tyle, na ile się odważysz
  6. Nie można mnie kupić: o etyce, która kosztuje
  7. Zasoby się kończą, więc… O murach i wytrwałości
  8. Serce otwarte we współczuciu
  9. Wartości, o których trzeba rozmawiać
  10. Zapisuj codziennie: dziennik, wdzięczność, smakowanie
  11. Kto pragnie innych uszczęśliwić
  12. Życzenia: wszystko, czego Ci życzę

Zakończenie części drugiej. Mój Zanzibar

Część trzecia. Flauta i wiatr: zapiski z ósmego roku

Wprowadzenie. Książka, która dogoniła życie

  1. Krąg Mieszany Inaczej: przestrzeń, w której nie trzeba nic
  2. Pierwsza pomoc przedpsychologiczna: opatrunki, nie operacje
  3. Dyrygent, nie człowiek-orkiestra
  4. Flauta: gdy wiatr cichnie całkiem
  5. Silnik i paliwo: najtrudniejszy manifest
  6. Przenoszę ludzi w czasie
  7. Posłaniec dobrej wiadomości
  8. Domknięte koło
  9. Podaj dalej mikrofon

Zakończenie części trzeciej. Wiatr ucichł, więc…

Część czwarta. Zwrot: zapiski spisane z taśmy

Wprowadzenie. Dokończenie urwanego zdania

  1. Trzy kamery i jedno pytanie
  2. Garnitur, szelki i niebieski kolor
  3. Sens dnia: historie opowiedziane do kamery
  4. To nie są moje problemy, i piosenka, której nie umiałem dokończyć
  5. Wolałem spać na podłodze
  6. Dyplomowany nieetyczny czy życzliwy bez dyplomu
  7. „Jeśli naprawdę chcesz pomagać, rób to za darmo”
  8. Rozmowa przy obiedzie: sponsor, którego jeszcze nie ma
  9. Notatki ze szkolenia: silnik na czas flauty
  10. Koledzy w cenie zero: zajęcia, które funduje rodzic
  11. Od szyldu do Michała Dreznera

Zakończenie części czwartej. …więc robię zwrot

Dodatki

  • Dodatek A. Twój własny dziennik muzyczny: warsztat
  • Dodatek B. Projekt w liczbach i faktach
  • Dodatek C. Rok ósmy w liczbach i faktach (2025 do 2026)
  • Dodatek D. Dokumenty roku zwrotu (2026)
  • Nota końcowa
  • Dodatek E. O „Muzyce dla Laika”: gdzie się spotkamy

Ostatni rozdział części pierwszej

Rozdział 21. Zacznij od jednej piosenki

Trzy pierwsze części rozdziału, w brzmieniu z książki.

Magia pierwszej piosenki

Doszliśmy do sedna, do zdania, które jest sercem całej mojej filozofii: zacznij od jednej piosenki, pokonaj strach, przekaż dalej.

Czytaj dalej

Jedna piosenka. Nie kurs. Nie lata nauki. Nie „najpierw podstawy”. Jedna piosenka, którą uwielbiasz i którą nauczysz się zagrać lub zaśpiewać. To jest punkt wejścia, próg, który trzeba przekroczyć. Bo gdy już zagrasz jedną, wszystko się zmienia. Przestajesz być kimś, kto „nie umie”, a stajesz się kimś, kto „umie zagrać jedną piosenkę”. A stąd do drugiej, trzeciej i dziesiątej jest już tylko kwestia czasu i radości.

Widziałem moc tej jednej piosenki niezliczenie wiele razy. Widziałem, jak zmienia ludzi: jak po latach przekonania o własnej „niemuzykalności” jedna opanowana piosenka przewraca cały ich obraz samych siebie.

Pokonaj strach

Między Tobą a tą pierwszą piosenką stoi zwykle tylko jedno: strach. Strach, że się nie uda, że to już nie ten wiek, że się ośmieszysz, że nie masz talentu. Cała ta książka była w gruncie rzeczy o rozbrajaniu tego strachu: pokazywaniu, że granie to umiejętność, nie talent, że wiek nie jest przeszkodą, że radość jest ważniejsza od perfekcji, że błąd nie jest katastrofą.

Strachu nie trzeba pokonać w całości, raz na zawsze. Trzeba go pokonać tylko trochę, na tyle, by zrobić pierwszy krok. Reszta przyjdzie sama, bo sukces leczy strach skuteczniej niż jakiekolwiek zapewnienia.

Przekaż dalej

A potem jest trzecia część, dla mnie najważniejsza: przekaż dalej. Bo muzyka, którą zatrzymujemy dla siebie, jest tylko w połowie sobą. Dopełnia się dopiero, gdy ją dajemy: gdy gramy komuś, gdy uczymy kogoś, gdy zarażamy radością.

Wyobraź sobie, że uczysz się jednej piosenki. Potem grasz ją swojemu dziecku. Dziecko chce się nauczyć. Uczysz je. Ono gra babci. Babcia przypomina sobie własną piosenkę i uczy jej wnuka. I oto w jednym domu znów żyje to, co opisałem w pierwszym rozdziale tej książki: kultura domowego muzykowania, którą uznaliśmy za bezpowrotnie utraconą. Wystarczył jeden człowiek, który zaczął od jednej piosenki i przekazał ją dalej.

Tym człowiekiem możesz być Ty.

Czego dowiesz się z książki

Słonie nie istnieją. A nawet gdyby istniały, miałyby ciekawsze zajęcia niż deptanie ludziom po uszach.
01

Dlaczego muzyczność ma w sobie każdy z nas, a z wiekiem coraz bardziej potrzebujemy muzykować i tańczyć.

02

Dlaczego tylu Polaków wciąż nie zagrało ani nie zaśpiewało swojej ulubionej piosenki.

03

Cztery akordy, na których stoi pół popu, i siedem chwytów na gitarze.

04

Co muzyka znaczy tam, gdzie słowa już nie wystarczają: w szpitalach, hospicjach i domach dziecka.

05

Jak muzyka zbliża ludzi i dlaczego buduje więzi na lata.

Zapowiedź z tylnej okładki wydania przygotowanego do druku.

Michał Drezner w sali z instrumentami przygotowanymi na statywach

O autorze

Nazywam się Michał Drezner. Prowadzenie zajęć gry i śpiewu jest moją profesją od 2008 roku, a od 2018 roku moja praktyka obejmuje kliniki onkologii dziecięcej, hospicja i placówki opiekuńcze. O tej pracy jest ta książka.

Czym zajmuję się na co dzień i jak pracuję z muzyką: zobacz, co robię.

od 2008
uczę gry i śpiewu
30 000+
godzin pracy z ludźmi
średnio 150 godzin miesięcznie
500+
wystąpień
10 000+
osób
uczestników, słuchaczy i widzów: szpitale, szkoły, koncerty, warsztaty

Mówili o tej pracy TVP2 · TVP Info · TVP3 · Polskie Radio

E-book „Muzyka, która karmi”

Plik PDF do czytania na komputerze, tablecie, telefonie i czytniku. Wersja drukowana jest złożona i czeka na nakład.

E-book PDF

„Muzyka, która karmi”

Michał Drezner · wydanie pierwsze, 2026 · ok. 200 stron · format A5

  • Cztery części, 53 rozdziały i dodatki
  • Dziennik z pracy w klinikach i hospicjach
  • Ćwiczenia do przemyślenia na końcu rozdziałów

Książka jest w ostatniej lekturze autora. Pytania o książkę: formularz obok.

Pytanie albo druk

Pytam o książkę

Napisz, która wersja Cię interesuje. Odpiszę w sprawie książki.

Format, dostawa i zwroty

W jakim formacie jest e-book?

PDF w formacie A5, ten sam skład co w wersji drukowanej. Otwiera się na komputerze, tablecie, telefonie i na czytniku, który obsługuje PDF.

Czy będzie wersja papierowa?

Wersja drukowana jest złożona i w przygotowaniu; nie podaję jeszcze terminu ani ceny. Zostaw adres w formularzu „Pytam o książkę” wyżej, a napiszę, gdy się to ustali.

Czy to podręcznik do nauki gry?

To książka o tym, jak zacząć i co zwykle przeszkadza, z ćwiczeniami do przemyślenia na końcu rozdziałów. Praktyczną naukę gry i śpiewu prowadzę w programie.

Co dalej

Chcesz zacząć od swojej jednej piosenki? Jedna umiejętność, z korektą Twojego nagrania, 399 zł.

Wolisz najpierw zaśpiewać ją przy ludziach? Karaoke z muzyką na żywo, 79 zł →

Zobacz program