O projekcie
Z prostego żalu: gdybym miał w wieku piętnastu lat narzędzia, które mam dzisiaj, grałbym to, co leciało w radiu, wiele lat wcześniej.
Nazywam się Michał Drezner. Gry i śpiewu uczę od 2008 roku, a pierwszy raz grałem przed publicznością jako przedszkolak. Za mną ponad 500 wystąpień — koncertów, warsztatów i spotkań, w tym rozmowy w Polskim Radiu i reportaż telewizyjny. Prowadzę warsztaty i sesje indywidualne w szkołach oraz na oddziałach szpitalnych i w hospicjach; napisałem o tych ośmiu latach książkę.
Poza muzyką: jestem magistrem inżynierem, mediatorem wpisanym na listę stałych mediatorów Sądu Okręgowego w Warszawie, arteterapeutą i biomasażystą z dyplomami, studiuję psychologię (III rok, Collegium Witelona). Jestem też prezesem Fundacji Dream On.
Prowadzę lekcje indywidualne i będę je prowadził — ale jedna godzina uczy jedną osobę i kończy się razem z dzwonkiem. Przez kilkanaście lat odpowiadałem na te same pytania setki razy, za każdym razem od nowa i za każdym razem tylko dla jednej osoby. „Muzyka dla Laika” jest miejscem, w którym te odpowiedzi zostają i pracują dalej.
Druga sprawa jest ambitniejsza. Uczenie muzyki w mieście takiej wielkości co Białystok to zwykle praca w pojedynkę: każdy prowadzi swoich uczniów i tłumaczy te same rzeczy osobno. Jeśli kilkanaście osób nagra po jednym porządnym materiale w tym, w czym każda jest najlepsza, powstanie coś, czego żaden z nas nie zrobi sam — i każda zostanie przy swoim nazwisku, swoich uczniach i swoich cenach.
„Muzyka dla Laika” to też tytuł drugiej książki, którą piszę — popularnonaukowej, o tym, że muzykowanie jest dostępne dla każdego. Strona i książka mówią o tym samym, więc dostały jedną nazwę.
Słowo „laik” nie jest tu zarzutem. Oznacza po prostu kogoś, kto w danej dziedzinie dopiero zaczyna — a to jest dokładnie punkt startu każdej osoby, która kiedykolwiek nauczyła się czegokolwiek. Ta strona jest dla osób, które nigdy nie miały kontaktu z muzyką, i dla tych, które mają za sobą złe doświadczenie — szkolną ocenę, zdanie usłyszane w dzieciństwie, zniechęcenie.
Sam układ projektu — najpierw darmowa, konkretna treść, dopiero z niej ewentualna oferta — podpatrzyłem u Macieja Aniserowicza i jego portalu devstyle.pl, prowadzonego dla osób programujących od 2008 roku — dokładnie tak długo, jak ja uczę muzyki. O tym, co jeszcze z tego modelu przenoszę, piszę osobno: „Z muzyki da się żyć”.
Białystok i online. Materiały powstają na miejscu, z osobami uczącymi w tym mieście — korzystać z nich można wszędzie.