Tekst · 4 min

„Nie mam słuchu”. A jednak da się grać

To zdanie słyszę bardzo często. Zwykle wypowiada je ktoś, kto usłyszał taki werdykt raz, od jednej osoby, i przyjął go na słowo. Temat zamknął się wtedy na wiele lat.

Sprawdzam, co już słyszę

Uczę od 2008 · 10 000+ słuchaczy i uczestników · TVP2, TVP Info, TVP3, Polskie Radio

Michał Drezner gra na skrzypcach, zdjęcie studyjne

Kto uczy się grać jako dorosły, prędzej czy później mówi to zdanie: „ja naprawdę nie mam słuchu”. Zwykle zamiast testu stoi za tym jedno wspomnienie: ktoś kiedyś powiedział, że fałszujesz, i temat się zamknął.

Dzieci są z natury umuzykalnione

Wielu specjalistów od edukacji muzycznej podkreśla, że dzieci są z natury umuzykalnione: od urodzenia sprawia im przyjemność śpiewanie, taniec i wystukiwanie rytmu. Śpiew, granie na instrumentach perkusyjnych i taniec w grupie należą do cech muzyki, które powtarzają się we wszystkich dziewięciu regionach świata objętych porównaniem 304 nagrań (Savage i in., 2015).

Gdy „w locie” potrzebuje wsparcia

Badacze porównali osoby, które śpiewają fałszywie, z osobami śpiewającymi czysto, i sprawdzili, jak jedni i drudzy rozróżniają wysokość dźwięków. U większości osób, które śpiewały nieczysto, rozróżnianie wysokości wypadało podobnie jak u śpiewających czysto. Trudność częściej leżała w drodze od ucha do głosu: w koordynacji, która musi połączyć to, co się słyszy, z ruchem strun głosowych (Pfordresher i Brown, 2007).

Od czego naprawdę zaczyna się granie

Dlatego naukę zaczynam od piosenek, które uczeń już zna. Ucho ma melodię zapisaną, więc od pierwszej sekundy słyszy, czy ręka albo głos trafiają dobrze. Przy nieznanym utworze potrzebny jest punkt odniesienia; wtedy nauka rusza.

W skrócie

  • Dzieci są z natury umuzykalnione.
  • Większość osób, które śpiewają nieczysto, rozróżnia wysokość dźwięków podobnie jak śpiewający czysto. Trudność częściej leży w drodze od ucha do głosu, w koordynacji.
  • Dlatego naukę zaczynam od piosenek, które uczeń już zna.

Sprawdzam, co już słyszę

A jeśli to jednak coś więcej

Amuzja istnieje. A może to mój przypadek?

Wrodzona trudność z rozpoznawaniem wysokości dźwięku, zwana amuzją, jest prawdziwa, ale rzadka. W dużym badaniu populacyjnym oszacowano ją na około 1,5 procent osób (Peretz i Vuvan, 2017). Jeśli czytasz ten tekst i lubisz jakąkolwiek muzykę, poznajesz utwory, wzruszasz się przy niektórych, nucisz pod nosem, najpewniej jesteś poza tą grupą; ćwiczenie w przeglądarce pomoże to sprawdzić.

Skąd u mnie to przekonanie, skoro badania mówią coś innego?

Gdyby zebrać wszystkie zdania, którymi dorośli ludzie tłumaczą, dlaczego rezygnują z grania i śpiewania, powstałby krótki, ale potężny katalog: „nie mam słuchu”, „nie mam talentu”, „jestem za stary”, „próbowałem, nie wyszło”, „pani w szkole powiedziała, że mam tylko otwierać usta”. To zdania-więzienia. Wypowiadane przez całe życie, stają się prawdą, którą warto jeszcze raz sprawdzić.

Da się to wytrenować w każdym wieku?

Mózg uczy się przez całe życie, a granie wręcz mu w tym pomaga. Umiejętność grania i śpiewania to efekt praktyki, dostępny dla każdego. To wiedza i pamięć mięśniowa, czyli coś, czego się nabywa stopniowo, jak jazdy samochodem.

A śpiew? To chyba inna sprawa niż granie

W nauce to jedna sprawa: umiejętność grania i śpiewania nabywa się tak samo, stopniowo. Różnica jest gdzie indziej, w tym, ile wstydu ludzie noszą po śpiewaniu. Ktoś, kogo w dzieciństwie wyśmiano za śpiew. Ktoś, komu nauczycielka kazała „tylko otwierać usta”.

Z takimi osobami pierwsze tygodnie to przede wszystkim odbudowa zaufania: do muzyki i do siebie. To pokazanie, że tym razem będzie inaczej, że każdy spotka się z życzliwością, a pomyłka jest częścią procesu i okazją do nauki.

Słuchem powinien zająć się lekarz?

Słuchem w sensie medycznym, czyli tym, czy dźwięk w ogóle dociera do ucha, zajmują się laryngolog i audiolog. Jeśli coś wskazuje na trudność ze słyszeniem, tam kieruję w pierwszej kolejności. Reszta, opisana w tym tekście, to zwyczajna nauka.

Od czego zacząć

Sprawdź to na jednej piosence

Czytanie o tym, że słuch muzyczny jest wprawą, którą można ćwiczyć, to dobry początek. W rękach zmienia się to dopiero z pierwszą piosenką, która zaczyna brzmieć znajomo. Dlatego „Prawo jazdy na instrument i mikrofon” zaczyna się od jednego pytania: co chcesz zagrać? Od tej odpowiedzi dobieram materiały na dziesięć tygodni, zaczynając od praktyki zamiast od gam i teorii.

Program: 2999 zł za dziesięć tygodni na jeden instrument. Wolisz najpierw jedno spotkanie? Zajęcia 1:1, 250 zł online; jeśli w ciągu 60 dni od zakupu wybierzesz program, zaliczam tę opłatę na jego cenę; napisz do mnie przed płatnością.