Muzyka na oddziałach
Od 2018 roku wchodzę z instrumentem na oddziały onkologii dziecięcej, do szpitali psychiatrycznych, hospicjów i domów dziecka. Projekt Onkomuzyk trwa; tu jest jego historia i to, jak dziś wygląda współpraca. Moja rola to muzyk w szpitalu: przynoszę instrumenty, muzykę i wspólne muzykowanie przy łóżku.
Dla fundacji, placówek i firm, które chcą tę pracę współtworzyć. Wystarczy nazwa placówki, miasto i to, czego potrzebujecie.
Od 2018 na oddziałach · 10 000+ słuchaczy i uczestników · TVP2 · TVP Info · TVP3

Popołudnie na oddziale: muzyka przy łóżeczku.
Tak to wygląda
Prawdziwe zdjęcia z oddziałów; twarze osób innych niż ja są zasłonięte, bez imion i danych medycznych.
Spotkanie przy łóżku
Instrument wjeżdża do sali i zajęcia odbywają się tam, gdzie pacjent akurat jest. Czasem gra dziecko, czasem rodzic, czasem oboje.
Instrumenty dla każdego w sali
Ukulele, dzwonki i keyboard rozchodzą się po sali, żeby grać mogli także rodzice i rodzeństwo. Sprzęt przywożę i dezynfekuję przed każdym wejściem.
Pierwszy dźwięk
Klawisze trafiają na kolana pacjenta, a ja siedzę obok i pokazuję, gdzie położyć palce. Zwykle wystarczy kilka minut, żeby w sali zabrzmiała pierwsza znajoma melodia.
Cały zespół na oddziale
Gitara, keyboard, ukulele i kilkoro grających w fartuchach ochronnych. Wokół tej pracy zebrało się z czasem około pięćdziesięciu osób.
Koncert w sali chorego
Kiedy pacjent pozostaje w sali, to koncert przyjeżdża do niego. Światło, dźwięk i kilka piosenek, które akurat chce usłyszeć.
Wolontariusze, których przeszkoliłem
Keyboard, ukulele i gitara w rękach ludzi, którzy przyszli pomagać i nauczyli się grać na tyle, żeby poprowadzić spotkanie przy łóżku.
Rodzina gra razem
Cymbałki na łóżku, gitara obok, ja przy pianinie pod oknem. Instrumenty zostają w sali na czas zajęć i gra każdy, kto ma ochotę.
W maseczkach i fartuchach
Czas obostrzeń: zajęcia w fartuchach ochronnych i maseczkach, keyboard, gitara i ukulele na korytarzu oddziału. Ja z ukulele po prawej, reszta zespołu z zasłoniętymi twarzami.
Osiem lat w liczbach
Dane z dokumentacji projektu Onkomuzyk, prowadzonego od 2018 roku (stan na 2026).
8 lat
Praktyki w klinikach i hospicjach.
ponad 5000
Osób na żywo, na koncertach i spotkaniach w ramach projektu.
~50 osób
Muzyków i wolontariuszy zaangażowanych w kolejnych latach projektu.
TV i radio
Reportaże i wywiady w mediach ogólnopolskich.
4 szpitale onkologiczne
Od 2018 roku, do tego hospicja, domy dziecka i ośrodki terapeutyczne. Poparcie kierowników klinik onkologii dziecięcej.
około 50 000 osób
Dotarcie w internecie przez nagrania, wywiady i media społecznościowe, obok ponad 5000 osób na żywo.
Liczby pochodzą z dokumentacji projektu, spisanej w aneksie książki „Muzyka, która karmi”.
Jak to się rozwijało
Pierwsze warsztaty na oddziale
Pierwsze zajęcia muzyczne na oddziale onkologii dziecięcej, obok codziennej pracy zespołu medycznego oddziału.
Powtarzalna forma
Koncerty, warsztaty i kameralne spotkania przy łóżku pacjenta układają się w formę, którą można wprowadzić w kolejnych placówkach.
Praca poza etatem
Formalna współpraca z placówką zostaje przerwana. Zajęcia trwają dalej jako wolontariat i pojedyncze zlecenia.
Kolejne oddziały i mobilne studio
Praca wraca na kolejne oddziały. Powstaje mobilne studio muzyczne, zostające w placówce na stałe, a grono muzyków i wolontariuszy rośnie w kilku miastach.
Reportaże i wywiady
Telewizja i radio ogólnopolskie opisują tę obecność na oddziałach i ludzi, którzy ją tworzyli.
Doświadczenie trafia do „Muzyki dla Laika”
Dziś: zajęcia na oddziałach szpitalnych, we współpracy z fundacją. Osiem lat pracy przy łóżkach i na oddziałach staje się częścią materiałów i podejścia, na których stoi ten portal.
Jak wygląda ta praca
Jako multiinstrumentalista wchodzę na oddział z keyboardem, gitarą i ukulele. Czasem prowadzę spotkanie z całym zespołem instrumentalistów, czasem wystarczą dwie osoby i pół godziny w jednej sali. Instrumenty najczęściej zostają na oddziale, żeby muzyka była pod ręką także po zakończeniu spotkania.
Dla osoby, która po raz pierwszy trzyma w dłoniach instrument, pierwsze dźwięki wydobyte z klawiszy bywają całym wydarzeniem popołudnia. Te same zasady, które sprawdzały się wtedy, prowadzą dziś program na tej stronie i materiał na start: zaczynasz od tego, co masz.
Trzy sposoby, w jakie wchodzę na oddział
Spotkanie grupowe
Kilka osób w jednej sali albo na korytarzu, czasem cały zespół instrumentalistów. Wspólny śpiew i granie na prostych instrumentach perkusyjnych, dostępne dla osoby, która dopiero zaczyna przygodę z graniem.
Sesja przy łóżku
Jedna osoba, jeden instrument, pół godziny. Keyboard albo gitara stają przy łóżku, a pierwsze dźwięki wydobywają się spod palców kogoś, kto dopiero poznaje instrument.
Spotkanie z misami dźwiękowymi
Spokojniejszy format dla oddziałów, gdzie liczy się wyciszenie. Rezonujący dźwięk mis tybetańskich wypełnia salę, a jedynym zadaniem jest słuchanie.
Kto gra w tych miejscach
Nazywam się Michał Drezner. Prowadzenie zajęć gry i śpiewu jest moją profesją od 2008 roku. Od ośmiu lat mam praktykę w klinikach, hospicjach i placówkach opiekuńczych: koncerty relaksacyjne, muzykowanie przy łóżku pacjenta, wspólne granie z dziećmi i młodzieżą podczas leczenia.
To osobna, charytatywna gałąź mojej pracy, obok lekcji, warsztatów i koncertów, o których piszę na pozostałych stronach tego serwisu.
Co mówią rodzice i uczestnicy spotkań
To komentarze z mojego profilu na Facebooku z lat 2016–2020, pod imieniem autorów.
„w końcu zaczeło mu się podobać a na koniec sam już biegał do pana do gabinetu tak polubił granie z panem.”


Granice i współpraca
Sesje i koncerty w placówkach są obecnością i muzyką, chwilą kontaktu, oddechu i normalności pośród leczenia. Zdrowie i leczenie zostają przy lekarzach i personelu placówki, ja przynoszę dźwięk. Kiedy widzę, że sytuacja wymaga specjalisty, informuję o tym zespół placówki albo rodzinę.
Tę część pracy prowadzę też jako prezes Fundacji Dream On, przez nią część koncertów i wizyt jest organizowana i finansowana. Moje doświadczenie i dorobek wypisuję w jednym miejscu: kim jestem.
Wizyty w placówkach organizuję najczęściej razem z fundacjami, instytucjami i firmami, które chcą tę część pracy współtworzyć.
Wystarczy nazwa placówki albo organizacji, miasto i forma: warsztat, sesje przy łóżku albo spotkanie z misami. Odpiszę, czy i jak mogę przyjechać.
Co z tego wyrosło
Osiem lat na oddziałach opisałem w książce „Muzyka, która karmi”: co działało przy łóżku, co wymagało zmiany i czego nauczyły mnie te sale.
Onkomuzyk, czyli granie i warsztaty dla dzieci na oddziałach, jest dziś również projektem Muzyki dla Laika.
Co dalej
Organizacja albo placówka? Napisz o współpracy →
Chcesz sam zacząć grać? Godzina jeden na jeden → · Prawo jazdy na instrument i mikrofon →